Rozpoczynając ten model żywienia należy zapoznać się z książkami Dr. J. Kwaśniewskiego ,,Żywienie Optymalne'' oraz KONIECZNIE ,,Książkę Kucharską'' w/w autora w której zbilansowanych zostało 700 potraw. Niżej podane przepisy powstały na bazie tradycyjnych dań odpowiednio zbilansowanych pod względe BTW.

Zapraszamy i życzymy smacznego

 

W IRLANDII TEŻ OPTYMALNIE - ICH GULASZ

Takie nastały czasy,że młodzi nie jednokrotnie muszą emigrować.Trudne to dla nas rodziców,ale najważniejsze , że oni tu wrócą.Właśnie ostatnio córka wraz z zięciem gościła w rodzinnym domu.Opowiadań nie było końca.
Ponieważ ponad 3 lata są na D.O. więc mieliśmy o czym rozmawiać.
Ale do rzeczy-kulinaria:
Ach-zaznaczę również na początku,że od prawie roku w obawie przed otyłością administracyjnie wycofano ze sprzedaży NASZE tłuszcze,m.in. smalec.Ponieważ jest ich tam spora grupa naszym zadaniem jest wysyłanie co jakiś czas po kilkanaście kg smalcu.
Ale to tylko młodzi irlandczycy tak panicznie boją się tłuszczu.Ania wyłącznie zaopatruje sie w jajka wiejskie od pewnego dziarskiego 97 letniego człowieka,który osobiście przyjeżdża na bazar w Limerick.
On też podał jej przepis na ich tradycyjny gulasz/b. częsta potrawa/
Po lekkim zmodyfikowaniu stał się optymalny.
Skład:
0,5 kg ziemniaków
1 kg jagnięciny
30 dkg cebuli
0,5 l wywaru kolagenowego
10 dkg smalcu
seler naciowy/2 gałązki/
2 łyżki zielonej pietruszki
sól,pieprz,TYMIANEK-do smaku
/
MIęso pokroić w kostki,cebulę w plasterki,seler w kostki.
Podgrzać piekarnik do 180 st.C.
Ziemniaki obrać i pokroić na ćwiartki.W dużym garnku roztopić smalec i ułożyć warstwami mięso,ziemniaki,cebulę.
Posypać przyprawami oraz selerem i pitruszką.Zalać wywarem-przykryć szczelnie i piec w piekarniku 2 1/2 godz. Podawać od razu.
10 dkg potrawy to B.7,3 T. 15,0 w. 0,4
1:2,1:0,4
Oczywiście nie omieszkaliśmy wypróbować tego przysmaku z tym że zamiast jagnięciny była wieprzowina i całość zrobiona w szybkowarze.
Młodzi stwierdzili ,że ich jest lepsza-no cóż jagnięciny u nas prawie nie kupi.
W tym miejscu przypomniałem sobie,gdy kilkanaście lat temu odwiedzaliśmy z konieczności młodą p. lekarz z Mongolii, w lużnej rozmowie powiedziała nam ,że wyjeżdża z tego kraju bo u nas nie ma co jeść. Wielka konsternacja bo półki sie uginały od "zachodu".
Wyjaśniła nam , że w jej przypadku chodzi o tłuszcz w szczególności jagnięcine-baranine.Po pół roku już jej nie było-widać jednak wyjechała.
Jeszcze momencik--mam również dwie klientki/solarium/ z Armenii o pięknej karnacji i cerze,którą zawdzieczają m. in. ich menu.
Czesto są światkami naszych rozmów dot. D.O.
.......Też mi nowina powiedziała jedna z nich-u nas tradycyjnie od wiekow na śniadanie są rozgotowane nóżki wieprzowe/nieraz gotuja sie całą noc/
Żaden Armen nie wyjdzie z domu nienasycony takim śniadaniem.
Zaskoczenie dla nas było wielkie jak i dla Państwa.Nic dodać -nic ująć
W imieniu Ani i Mariusza - smacznego.