Rozpoczynając ten model żywienia należy zapoznać się z książkami Dr. J. Kwaśniewskiego ,,Żywienie Optymalne'' oraz KONIECZNIE ,,Książkę Kucharską'' w/w autora w której zbilansowanych zostało 700 potraw. Niżej podane przepisy powstały na bazie tradycyjnych dań odpowiednio zbilansowanych pod względe BTW.

Zapraszamy i życzymy smacznego

 

KARTACZE

W Kulinariach jest prawie arsenał.
Są już granaty:
http://www.jedzoptymalnie.pl/kulinaria.php?id=213
kulki:
http://www.jedzoptymalnie.pl/kulinaria.php?id=188
Pora więc na większy kaliber.
Tym razem kartacze z kapusty.
Moją uwagę na hali targowej zwróciły jakieś takie małe nie wyrośnięte kapustki. Pomyślałem , że to \"niedożywiony\" karłowaty produkt - jakiś odpad z poletka.
Okazuje się , że to specjalna odmiana tej rośliny.
Ponieważ raz w tygodniu na naszym stole znajduje się mikst warzywny , to taka kapustka trafiła do torby z zakupami.
Zanim ją pokroiłem trochę na nią popatrzyłem.
Spodobał mi się jej wygląd , w dodatku była to włoska główeczka.
Na zwykłą , po ostatniej kuracji Ashkara , nie możemy patrzeć , organizm również ją odrzucił.
We wtorek Krysia kupiła aż cztery sztuki. Coś wykombinujesz , powiedziała.
Jasne...
Poleżały nieco , a w sobotę przyszedł pomysł.
Wyszło tak:
Skład:
1 kg kapusty włoskiej(4 główeczki)
60 dkg wędzonego podgardla
2 jajka
sól,pieprz,tymianek

Z kapustki odrzuciłem to co nie nadawało sie do spożycia. Głąbik wyrównałem. Odciąłem jeden liść z każdej główki.
Odciąłem płat górnej części po to , aby wydrążyć środek.
Nie jest to wygodna robota , ale udało się. To co zostało ważyło 25 dkg wraz z częścią do farszu.
3/4 wydrążonej kapusty zagotowałem pięć minut.
1/3 została zamrożona. Przyda się.
Lekko obgotowaną kapustkę zmieliłem na średnim sitku wraz z podgardlem.
Wbiłem dwa jaja i dodałem przyprawy - ma być ostro.
Mokre kapustki lekko poprószyłem solą i przyprawami , załadowałem odłamkowym(farszem) , przykryłem liściem.
Teraz należy użyć odpowiedniej folii , lub papieru który jest przystosowany do gotowania.
Do naszego foliowego woreczka zmieściły się wszystkie kartacze.
Gotowałem na wolnym ogniu ok godziny.
Spożywać bezpośrednio po ugotowaniu.
Ledwie zmęczyliśmy porcję obiadową. Następna została na niedzielę.
Tym razem oba kartacze Krysia umieściła w małej gęślarce , podkładając smalec i nieco wczorajszego wywaru.
Po małym podduszeniu okazały sie wyjątkowym sytym daniem , które nieco częściej zagości na naszym stole.
Razem BTW 93,6/371,8/49,0
1:3,7:0,5
Natomiast jeden , BTW to 23,4/93,0/12,2g
Smacznego.