Rozpoczynając ten model żywienia należy zapoznać się z książkami Dr. J. Kwaśniewskiego ,,Żywienie Optymalne'' oraz KONIECZNIE ,,Książkę Kucharską'' w/w autora w której zbilansowanych zostało 700 potraw. Niżej podane przepisy powstały na bazie tradycyjnych dań odpowiednio zbilansowanych pod względe BTW.

Zapraszamy i życzymy smacznego

 

WOJSKOWY RARYTAS

Optymalnym to ja ci już w wojsku byłem/1971/ ,a raczej napewno. Zresztą nie dziwota. Miało się to szczęście być synem super masaża , jakich w okolicy było trudno znaleść - sokołowska szkoła. Sokołów , ten rzeszowski.
Już jako dziecko uczestniczyłem w tym handlowym biznesie , tak bardzo utrudnianym i ściganym przez domniemanych władców narodu. Udawało się jednak Tacie , omijać z powodzeniem tą absurdalną machine.
Papierowe wory z wyrobami lądowały tam gdzie powinny.
Rok 1971 - wojsko , w którym oczywiście nie pękałem. Nie było mocnych na wiejskich twardzieli. Jednak nie wszyscy uwielbiali kapiący po brodzie tłuszczyk - ja nie stroniłem.
Moim największym przysmakiem , oddawałem za to bułki , był , szczególnie na drugie sniadanie , był...
... lekko wędzony półsurowy boczek , zmielony na grubym sitku/mam takie o 4-ch oczkach/

Baniak takiej potrawy wystawiony chłopakom na żer , znikał powoli. Bułki jednak były reglamentowane- po dwie. Mnie wystarczyła połówka , aby zjeść , może kilo , a może wiecej ,a może mniej tego przysmaku , którego smaku , do dziś nie zapomniałem. Power po takim biesiadowaniu był superowy. Zresztą zawsze go miałem i...mam!
Długo nie mogłem znaleść- odtworzyć tego smaku. Znalazlem jednak firmę , która taki boczek ma na swoich półkach.
Zrobiony w ten sposó, żonie smakuje równie wyborowo.
Drugim niezapomnianym rarytasem była konserwowa słonina , z takich dużych puszek , rzucana na żer po terminie. Nigdy takiej wiecej nie jadłem. Te , z allegro nie dorównują tamtej.
To były czasy...